Espana 2022

Ojej ile mam zaleglosci na blogu! Mimo, ze jest lato, teoretycznie mniej roboty bo dziewczyny maja wakacje – to i tak nie moge sie ze wszystkim wyrobic. A wiadomo, blog, na koncu mojej listy. I tym sposobem mija wlasnie miesiac od wyjazdu do Hiszpanii. Koniecznie musze zdac relacje poki jeszcze co nieco w pamieci zostalo;). Wyjazd byl super, Hiszpania mimo calej swojej biurokratycznej i powolnej strony o ktorej, a jakze, rowniez napisze – jest pieknym krajem. Wspaniali, przyjazni ludzie, dobre jedzenie, pogoda, widoki, krajobrazy. Natura i kultura. Muzyka i wino. Hiszpania ma to wszystko i z tego wszystkiego sobie korzystalismy na maxa. 2 tygodnie to nie jest dlugo, minelo jak z bicza strzelil, tym bardziej, ze mielismy przy okazji troche zalatwiania spraw urzedowych. Pozostal niedosyt i obietnica, ze musimy tu wrocic jak najszybciej. Cale szczescie Dallas ma bezposredni lot do Madrytu, podroz staje sie wiec o wlos latwiejsza a prospekt powrotu bardziej realny.

Nasza baza wypadowa byla nadmorska miejscowosc w Andaluzji – Roquetas De Mar (RDM). O ile w Roquetas i okolicach spedzilismy najwiecej czasu, udalo nam sie zaliczyc kilka fajnych wycieczek. Tuz przy pierwszej okazji pojechalismy do Malagi. Malaga jest bliska naszemu sercu, bywalismy tu wielokrotnie, a Hub mieszkal tam przez 6 miesiecy wiele lat temu. Do Malagi wracamy przy kazdej okazji i zawsze odkrywamy cos nowego, ciekawego. Tym razem jednak skoncentrowalismy sie na glownych atrakcjach, ktore chcielismy pokazac dziewczynom i tesciom, ktorzy nam towarzyszyli. Dzien zaczelismy od legendarnej kawy i churro w Casa Aranda w samym sercu miasta, ktora serwuje takowy klasyczny zestaw od prawie 100 lat. Naladowani kaloriami i energia, spacerowalismy po miescie podziwiajac zabytki, koscioly, glowny plac, promenade nadmorska, ogrody przy promenadzie. Odwiedzilismy rowniez slynna twierdze Alcazaba, z ktorej mozna podziwiac panorame calego miasta. Wstapilismy do Katedry, obejrzelismy ruiny kolejnego zamku, ale przede wszystkim podziwialismy te klimatyczne, urocze uliczki w centrum miasta. W kazdej z takich uliczek czekalo cos ciekawego: urocza kafejka z pyszna kawa, jakis plac zabaw na koncu ulicy, wystepy amatorskiego teatru, itp. Mozna tak chodzic dniami, tygodniami niemalze i zawsze na cos ciekawego sie natknac.

Kolejnym miastem, ktore odwiedzilismy byla Granada. Uwielbiamy Granade. Tutaj, podobnie jak w Maladze, na kazdym kroku czuje sie ducha historii. Nawet nie trzeba miec wielkiego planu na zwiedzanie – ot wysiadasz na starym miescie i lazisz do bolu. Doslownego bolu nog i skurczu lydek od chodzenia z gory na dol, bo Granada ustyuowana jest u podnoza Sierra Nevada i gory czuc na kazdym kroku. Doslownie. Znalismy kilka trikow z poprzednich wizyt – najwazniejszy, ze na slynne wzgorze Albaicin wjezdza sie tylko i wylacznie taksowka – bo inaczej trzeba byc Kukuczka zeby sie tam wspiac;) Jak juz napoilismy oczy nieziemskimi widokami na gorze, zeszlismy sobie spokojnie, po drodze podziwiajac i fotografujac kamiennnice i zabytki – wszystkie utrzymane w architekturze arabskiej – typowo biale budynki z ceglastymi dachami, udekorowane gdzie niegdzie czerwonymi pelargoniami czy przepieknymi bouganvillea. W Granadzie koniecznie trzeba zobaczyc Alhambre – przepiekny obiekt palacowy na obrzezach miasta. Tym razem zabraklo nam na to czasu oraz biorac pod uwage ilosc schodow do pokonania i sklad naszej wycieczki, swiadomie z tego zrezygnowalismy;). Zaliczylismy za to chyba kazda uliczke, kazdy zaulek na starym miescie. Poniewaz wracamy tam juz po raz kolejny, wiemy gdzie jest najlepszy Kebab a gdzie najlepsze lody. Chetnie dzielilismy sie tymi sekretami z reszta rodziny;). Granada to rowniez raj zakupowy – od olbrzymiego centrum handlowego do malutkich sklepikow z pamiatkami na starym miescie, kazdy znalazl cos dla siebie i sila rzeczy do domu wrocily torby pelne bibelotow.

Andaluzja slynie z przepieknych widokow, ktore zawdziecza cudownemu polozeniu wzdluz wybrzeza w otoczeniu gor Sierra Nevada. Cale wybrzeze usiane jest siatka malych i wiekszych nadmorskich miasteczek. Odwiedzilismy wiele z nich, ale nasze ulubione to Salobrena oraz Calahonda. To tu wlasnie mozna naprawde poczuc urok i autentycznosc Hiszpanii. Lokalna atmosfera, maluskie knajpki, piekna plaza – jednym slowem idealne miejsca na odpoczynek. W Calahondzie zorganizowalismy spotaniczne dance party – ot siedzac na tarasie restauracji zagrali Julio Iglesiasa, a my z Antosia zaczelysmy tanczyc. Do nas dolaczyli inni, i ani sie obejrzelismy juz bylo male disco. Ta spontanicznosc Hiszpanow jest cudowna. Zazdroszcze im tego nieustannego luzu i machania reka na przeszkody i problemy. Choc dla outsidera jest to irytujace – im sie nigdzie nie spieszy, nic nie jest wazne czy pilne. Zalatwienie najdrobniejszych spraw wymaga wielokrotnych wizyt w urzedach gdzie czas sie zatrzymal w latach osiemdziesiatych. Napisze o tym osobno, bo ‘materialu’ mam nie tylko na jeden wpis, ale pewnie i na cala ksiazke;). Ale jak to powtarzal moj maz, my tu nie przyjechalismy Hiszpanii naprawiac tylko odpoczywac;).

Odwiedzilismy rowniez Almerie oraz okoliczne nadmorskie miasteczka. Najwieksze wrazenie w tej okolicy zrobil na nas rezerwat natury – Cabo de Gata. Przecudne plaze, widowiskowe klify, latarnia morska i ten niekonczacy sie widok na Morze Srodziemne. Jakies takie bardziej blekitne w tej czesci wybrzeza. Cabo de Gata jest chyba najbardziej ‘instagramowym’ miejscem, ktore widzielismy, totez i tutaj nacpykalismy najwiecej zdjec. Po dniu pelnym wrazen na skalnych podjazdach czy gorskich serpentynach, ktore byly jedyna droga dojazdowa do plaz i widokow – chetnie przycuplnelismy w typowej chiringuito, restaruacji serwujacej ryby wlasnie zlowione z morza. Uczta dla ciala ale rowniez przepiekne widoki. Na minus, piasek wiejacy w oczy;).

Najwiecej czasu spedzilismy w ‘naszej’ okolicy. Roquetas de Mar oraz Aguadulce – dwie miejscowosci polaczone niekonczoncymi sie plazami i nadmorska promenada. Momentami wydawalo sie, ze czas sie zatrzymal i tutaj. Liczne hotele i kurorty lata swietnosci maja juz za soba, choc nadal pelno w nich turystow. Przybywaja tutaj chetnie z calej Europy by zasmakowac troche tej autentycznej, jeszcze nieskomercjalizowanej Hiszpanii. Juz ludzi bylo sporo choc do pelnego sezonu jeszcze troche. Od czerwca do pazdziernika podobno RDM tetni zyciem w dzien i w nocy. Spacerowalismy codziennie po plazy, chetnie zatrzymujac sie w kolejnych barach czy lodziarniach. Naszym ulubionym miejscem pozostanie juz chyba na zawsze marina w Aguadulce, z mnostwem knajpek i najpiekniejszym zachodem slonca jaki widzialam.

One thought on “Espana 2022

  1. Igomama says:

    Ależ mieliście piękną wycieczkę! Co za widoki!
    Uświadomiłam sobie, że nie znam Hiszpanii, a jest tak malownicza i stosunkowo blisko Holandii (gdzie mieszkamy).

    Like

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s